
Khu khu, wszystko zaliczone. Teraz mogę zająć się zwykłym studenckim olewajstwem. Byle do końca listopada, potem znowu wolne. Lazy I am, yees :)
W tym tyg muzycznie polecam Nicholasa Tse. Nicholas Tse jest z pochodzenia chińczykiem, zajmuje się aktorstwem (w polskich kinach może rok temu był emitowany film z jego udziałem - Przysięga), śpiewa, jest reżyserem, producentem i kompozytorem. Jego muzyka to mieszanka pop-rock. Z początku trochę trudno było mi się oswoić z chińskim. Ale potem stwierdziłam, że Nicholas brzmi świetnie, również po angielsku. Wydał kilka fajnych albumów, ale takim dobrym pokazem jego umiejętności będzie chyba VIVA. Zachęcam do przesłuchania.
Etykiety: Nicholas Tse