Spadł śnieg, już po śniegu, Poznań jest znowu asfaltowo czarny, tak jak lubię.Nie lubię zimy, nie lubię zimna, w takie dni sporo rzeczy nie lubię.Była przerwa w pisaniu, bo byłam trochę w rozjazdach i nie miałam weny. Ale dzięki temu mam kilka tematów do napisania, a sprzyja temu jeszcze Konferencja Klimatyczna dzięki której mam dwa tygodnie wolnego od zajęć.
ogłoszenia parafialneJuż po koncercie ~Dio, więc czas na krótką recenzję. Mianowicie było lepiej niż się spodziewałam. Zespół świetnie daję sobie radę na żywo, a wokalista jest w swoim żywiole. Ale od początku, koncert zaczął się z małym opóźnieniem, ale to raczej normalne. Choć mogło to też wynikać z faktu iż miał być support -
Plasma Jet, niestety zespół rozpadł się nie długo przed koncertem. W Bazylu pojawiła się spora grupa fangirlów... Był wielki ścisk, pisk i kilka akcji ochrony z tego powodu ... Myślę, że to jednak wywarło duże wrażenie na zespole, na swoim blogu Mikaru napisał później, że nie spodziewał się tak dużej liczby fanów i tego, że będziemy znali większość tekstów [
pełen wpis].

Scena była bardzo mała, a fani niczym nie odgrodzeni od zespołu co zaowocowało permanentnym "zmacaniem" Mikaru przez fanki ;). Choć widać było, że sam zainteresowany nie był tym faktem zbyt zmartwiony.
W setliście moich marzeń zabrakło
day after day, ale całość była raczej bardzo energetyczna i mocna, więc rozumiem brak wolniejszych kawałków. Udało mi się dorwać setlistę jednego z członków,
tu zdjęcie.Po koncercie odbyła się cykliczna już poznańska impreza jrockowa (
info). Wytańczyłam się, wybawiłam i z bolącym nieźle karkiem i lekko niewyspana wstałam dość niechętnie na poranne zajęcia.
~
zdjęcia ~
God Forsanken live~
bilet ^^'
Etykiety: DIO ~Distraught Overlord, koncert